niedziela, 5 marca 2017

Miłość z przypadku #10

Hello,my readers ! :D Dzisiaj z tej okazji, że mamy niedzielę toteż jest opko :D Tak, powracam do "Miłości z przypadku" :)  Przechodzimy do opowiadania :)

(Maria)
To dzisiaj. Operacja. Boję się, mimo że pani doktor mnie uspokaja że wszystko będzie dobrze. Ale i tak się denerwuję. Dobrze że jest przy mnie Adam, bo inaczej bym zwariowała. Oczywiście, przez moją operację Kubis dowiedział się o naszym związku. Na szczęście nas nie rozdzielił, więc zaakceptował to że jesteśmy razem. Cała jestem poddenerwowana.
- Marysiu, wszystko będzie w porządku.
-A czy na pewno Adam? A co jeśli będą komplikacje?
- Marysiu, zabraniam Ci tak mówić! Wszystko będzie dobrze!
-Obyś miał rację....
(Operacja...)
-Dobra, jeszcze tylko to i... Gotowe! - powiedziała lekarka.
- Pani doktor, ona się zatrzymała! - powiedziała pielęgniarka.
- Robimy resuscytację!
(Adam)
Tak cholernie się boję. O nią. Kurde, lekarka mówiła że operacja może potrwać 30 minut, a trwa godzinę. Ze mną byli rodzice Marii. Przez tą operację, dowiedzieli się o naszym związku. Tata Marysi był szczęśliwy, że jego córka sobie znalazła partnera i mnie zaakceptował, a natomiast mama Przybylskiej odwrotnie. Starałem się, aby mama Marii mnie polubiła, ale chyba nie. Nareszcie z bloku operacyjnego wyszła lekarka.
- Proszę pani, co z naszą córką?- spytali się państwo Przybylscy.
- Wszystko w porządku.
- Dlaczego długo trwała operacja? Przecież pani mówiła, że potrwa przynajmniej 30 minut.- spytałem.
-Po wycięciu torbieli, niestety pani Maria się zatrzymała, ale wszystko opanowaliśmy.
- Kiedy będzie można się z nią zobaczyć? - spytał ojciec Marii.
- Najwcześniej jutro rano, pani Maria musi odpocząć.
- Dobrze, dziękujemy pani.
- Nie ma za co. W końcu poszłam na medycynę, aby pomagać ludziom, co nie? - uśmiechnęła się lekarka i poszła do gabinetu.
Byłem zmęczony, a jednocześnie szczęśliwy. Po chwili podszedł do mnie pan Paweł.
- Adam, chciałem Ci podziękować.
- Za co?
- Za to wspierałeś Marię. Że przy niej byłeś, kiedy kogoś potrzebowała. Już się bałem, że po epizodzie z Robertem, Marysia już z nikim się nie będzie spotykać, a tu proszę. I jeszcze przepraszam Cię za moją żonę. Może na początku Cię nie polubiła, ale to się zmieni.
- Nie no, nic się nie stało.
Byłem zaskoczony. Postanowiłem pojechać do domu, aby coś zjeść i położyć się spać. Przez ten stres związany z operacją mało spałem. Teraz, jak wszystko jest w porządku, mogę zostawić Marię w dobrych rękach i pojechać do domu. Gdy chciałem wsiąść do samochodu, zadzwonił telefon. Spojrzałem na wyświetlacz i okazało się, że dzwoniła Paulina.
- Cześć Adam, jak z Marysią?
- Wszystko w porządku, ale dopiero jutro można się z nią zobaczyć.
- To wspaniale. Dobra, ja muszę kończyć, bo Kubis mnie woła. Macie pozdrowienia od całej komendy.
-Dzięki i również pozdrawiamy. Pa!
-Pa!
W drodze do domu, uświadomiłem sobie, że bardzo kocham Marię. Może się jej oświadczę? Ale to po tym, jak wyjdzie z szpitala...




Witam ponownie! :D Akurat na dobranoc część :) Mam nadzieję, że się Wam ta część spodobała :3
Miłej nocy/ poranka/ popołudnia ! ;*
Pozdrawiam,
Agata M. :)

PS Jak się Wam podoba nowy wygląd bloga? :) Według mnie jest lepiej, niż było :)


6 komentarzy:

  1. Czekam na next, to oczywiste :D Ciekawa jestem co wymyślisz w związku z tymi zaręczynami *.*
    Ja też piszę, ale do szuflady :D Mam nadzieję, że ty szybko znajdziesz czas na kolejną część :)
    Weny! Weny! Weny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;* Postaram się w tym tygodniu coś napiszę :) Pozdrawiam :D

      Usuń